Test filmu.

Oslo2014_OperaW Oslo jest taki śmieszny budynek opery. Ma dach z białego kamienia, co schodzi do poziomu ziemi taką ładną równią pochyłą. A Ponadto jest zupełnie nieogrodzony i sobie można wleźć na samą górę. I zrobić zdjęcie takie jak powyżej (btw, to zdjęcie obok innych pokazuje, że warto robić prawdziwe odbitki na barytach, bo na supermatowym papierze wygląda fajniej, niż na ekranie).

Oslo2014_akademikW Olso też mają fajny akademik. Kiedyś mieli tam elewator zbożowy. Ale jak przestali potrzebować elewatora do przechowywania zboża, to go przerobili na elewator do przechowywania studentów. Wygląda bardzo efektownie, góruje nad okolicą i w ogóle robi fajne wrażenie. (A odbitka, jest na ciepłotonowym chlorobromie
potonowanym złotem na niebieskawo 🙂 )

No to teraz test.

Testowany film na którym to zrobiłem, to małoobrazkowy względnie nowy film Adox CHS 100 II.Z tym filmem było tak. Jakiś czas temu były dostępne chorwackie filmy Efke. Były to dość wyjątkowe filmy, o bardzo grubych emulsjach, w których było bardzo dużo srebra, które miały wielu zwolenników. Były trzy o czułościach ASA 25, 50 i 100. Ja lubiłem najbardziej 50-tkę ze względu na ortopanchromatyczne uczulenie spektralne (taki film o zmniejszonej czułości dla czerwonego). Setka też niby była tak opisywana, ale właściwie to nie bardzo była. Filmy Efke (później sprzedawane też jako Adox CHS, która nb była ORYGINALNĄ marką, w której wymyślono te emulsje) potrafiły dawać rewelacyjne rezultaty, świetnie ,,trzymały” czułość i bardzo łatwo się utrwalały (bo na przykład znane filmy firm na ,,K” i na ,,I” potrafią szybko zużywać utrwalacze i wymagać długiego moczenia) ale bywały dość himeryczne. miały kiepską ochronę przed halo, a emulsja była strasznie delikatna po namoknięciu. Pod koniec okresu produkcji filmy zostały unowocześnione poprzez zamianę tradycyjnego ciemnego podłoża acetatowego na przezroczyste poliestrowe z nowoczesną warstwą antihalo, co się rozpuszcza w wodzie. Nowe podłoże oczywiście pozwalało na krótsze czasy naświetlania papieru i podobno jest bardziej archiwalne (tak, jakby akurat z tym był jakiś problem w przypadku acetatu). Tyle tylko, że nowe podłoże się zwijało, jak cholera i powodowało, że każde robienie stykówek przebiegało przy wtórze przekleństw. Ponadto akurat te filmy w wersji małoobrazkowej miały jakąś złą wycinarkę, przez co końcówki były zbyt szerokie na mój aparat i trzeba było dodatkowo przycinać, aby się dało założyć do niego. Wreszcie trzeba powiedzieć, że były to filmy produkowane przez ledwo zipiącą fabrykę w Chorwacji i cierpiały na duże rozrzuty jakościowe z partii na partię.
Filmy Efke  przestały być produkowane ponieważ maszyna do produkcji padła była ze starości.
Firma Adox po zdobyciu możliwości produkcji własnych filmów postanowiła tak dobrze podrobić stare emulsje, jak się da. I tak powstał Adox CHS 100 II.
I powiem, że film ten mi bardzo przypadł do gustu. Niestety uczulenie spektralne wygląda jak z pierwszej setki Efke, a nie jak z tych niższych czułości. Ja to bym chciał jednak mniej czułości na czerwone. Ale poza tym zrobili MZ naprawdę dobrą robotę.  A dlatego, że choć z jednej strony wydaje się, że nowa emulsja daje podobne efekty do starej, to z drugiej jest pozbawiona wielu jej wad. Nowy film jest znacznie lepiej chroniony przed halo, emulsja na mokro nie grozi odpadnięciem od samego patrzenia na nią. Film bez problemu wchodzi w mój aparat i wreszcie jest to jedyny film na poliestrze jaki znam, w którym nie ma absolutnie NAJMNIEJSZEGO problemu ze zwijaniem się. Nawet w ostrym kontrastowym świetle pracuje naprawdę nieźle, co widać na zdjęciu Akademika (tam było ostre słońce a nawet jasne szczebelki w oknach się nie ,,rozlewają”).
Wadą tego filmu jest to, że jest strasznie drogi. Ale dla każdego, kto jest już znudzony ,,jedynie słuszną” nudą od zachodnich wielkich korpo (na ,,I” lub ,,K”) jest wart ceny.

6 myśli na temat “Test filmu.

  1. Ceemesa odradzam, chyba że lubisz, jak jest źle.
    Lepiej już poczekać na nowego Adoksa 25 ASA, który wyjdzie lada dzień.
    Będzie to normalna emulsja, a nie film techniczny, który mnoży trudności.

  2. Ja od siebie dodam, że mimo iż literatura zaleca „pozostanie przy jednej kombinacji film-wywoływacz” to ja się z tym nie zgodzę.
    Właśnie dla tego porzuciłem cyfrę, że za każdą zmianą filmu czy sposobu wywoływania otrzymuję inny efekt, oczywiście dobrze jest wiedzieć, co się robi 😉
    No i dla tego też, dobrze jest (moim zdaniem) zakupić parę rolek rolleia, adoxa czy innych wynalazków, żeby się nie znudzić.

    Mnie interesuje Adox CMS.

  3. Zdaję się, że kłopot z ceną nowego Adoksa dotyczy Polski, bo w Niemczech (Fotoimpex) CHS II jest minimalnie droższy od TMX, a na przykład od Delty 100 czy FP4 wręcz tańszy (porównuję podobną klasę i czułość filmów). Może więc należałoby zadać pytanie, co w Polsce nie gra.

    Czekam na CHS II w średnim formacie, kto wie, czy nie porzucę dla niego Delty 100 i TMX. W maluchu prezentuje się świetnie, a średniak dodatkowo nie będzie miał problemów z light-pipingiem…

    Ogółem: świetny film, choć w recenzji mowa o nim mało.

    Pozdrawiam,
    Janus

  4. Ale skąd te ceny? Mówimy o sklepach stacjonarnych? Ktoś przy marżach 10zł na rolce jeszcze w nich kupuje? Najdroższy Tri-X jakiego znalazłem przed chwilą na allegro kosztował 17,99, a w Bratexie ten sam film można kupić za 16,55. To jest tylko trochę ponad połowa ceny tego, co chcą za tego nowego Adoxa. Ceny T-maxa kształtują się podobnie. Powstaje więc pytanie, czy ten nowy Adox (nie wątpię, że to na pewno dobry film) jest wart tego, by płacić za niego dwukrotnie więcej niż produkty Kodaka, które – co by o nich nie mówić – reprezentują bardzo przyzwoity poziom jakości. Nie wątpię, że jeżeli komuś Kodaki i Ilfordy zbrzydły, to pewnie chętnie dopłaci i sięgnie po coś „innego”, ale filmy Rolleia czy innych alternatywnych producentów też raczej nie osiągają cen oscylujących w okolicy 30zł za rolkę. Ba, nie przerkaczają często nawet magicznej bariery 20zł. Więc trudno przewidywać, że Adox CHS stanie się pierwszym wyborem dla wielu ludzi.

    1. To fakt, że te filmy są drogie.
      Jednak 16zł za Kodaki to jest chyba ekstremum. Tam, gdzie Adox kosztuje 29zł Kodaki kosztują ok. 25zł. Stąd przypuszczam, że w kwestii ceny jest pole do optymalizacji po stronie sprzedawców. Nadal jest to film drogi.
      Pytanie tylko, czy tylko cena się liczy?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s